Recepta na e-papierosa?

            Komisja Europejska zmienia swoje stanowisko dotyczące elektronicznych papierosów. Zakazu nie będzie, ale proponowane limity nikotynowe doprowadzą do znaczących zmian w zakresie handlu e-papierosami. Większość z nich będzie dostępna jako leki na receptę.  

            Z decyzji Komisji Europejskiej zadowoleni są przede wszystkim producenci e-papierosów, w tym również Niemieckie Stowarzyszenie Handlu e-Papierosami (VdeH). Dac Sprengel, który jest przewodniczącym VdeH i jednocześnie piastuje stanowisko w powstałej ostatnimi czasy międzynarodowej komisji E-Cigarette Associations Alliance (ACEE), wyraził aprobatę dla kierunku zmian, choć jednocześnie podkreślił, że modyfikacje potrzebne są również w zakresie nowej unijnej dyrektywie tytoniowej.

Inicjatywa Komisji Europejskiej

            Spór o elektroniczne papierosy rozgorzał w grudniu 2012 roku. Komisja Europejska opublikowała wówczas propozycję zmian w dyrektywie na temat wyrobów tytoniowych, uznając elektroniczne papierosy za produkty zawierające tytoń. Komisja zaproponowała ograniczenia dotyczące zawartości tytoniu w jednostce zużycia oraz całkowitego stężenia nikotyny odpowiednio na poziomie 2 i 4 miligramów na mililitr. Ustalenia te opatrzone były jednak dalszymi konsekwencjami – wszystkie produkty zawierające większą ilość nikotyny miały zostać uznane za leki.

            W przypadku, gdyby zmiany zostały przegłosowane, e-papierosy byłyby uznane za jedną z terapii antynikotynowych. Koncerny dostosują produkty do wymogów i sprzedadzą produkowane e-papierosy jako leki lub wycofają je z rynku.

Fala krytyki

            Na odpowiedź ze strony e-palaczy nie trzeba było długo czekać. Propozycje Komisji zostały skrytykowane przez środowiska producentów elektronicznych papierosów, jak i ich użytkowników. E-Dampfen wskazał, że zaproponowane zmiany są równoznaczne z zakazem palenia, a osoby chcące odciąć się od nałogu będą zmuszone korzystać z mało skutecznych środków dostępnych na rynku.

            Przeciwnicy podnieśli również inny zarzut – brak naukowych dowodów, które mogłyby uzasadnić proponowane plany. Podkreślano też, że ewentualne modyfikacje będą korzystne jedynie dla koncernów farmaceutycznych, nie zaś e-palaczy.